Truskawki


Pierwszy wspólny czas.Motyle w żołądku i stan lekkiego otumanienia przez który traciliśmy chwilami kontakt z rzeczywistością.Jak dwójka nastolatków.Dzień w którym kupiłam świeże truskawki i zrobiłam mus. Viki machała łyżeczką jak wiosłem i uśmiechała się a różowy krem rozsmarowała nawet na swoich bucikach. Ja czekałam na Kevina.
Kwadrans po skończeniu deseru na jego twarzy zaczęły pojawiać się czerwone kropki. On dziwnie wił się na kanapie.
Pewnie do końca starałby się zachować "pozory" ale przyciśnięty do muru zaczął "zeznawać"

Okazało się że jest uczulony na truskawki.
Stan "otumanienia" sprawił że zaaferowany naszymi początkami wspólnego życia nie czuł nawet smaku tego co jadł, zorientował się dopiero kiedy kończył. Kręcił się tak potwornie bo wstydził się zacząć drapać po całym ciele...wielka porcja wapna odratowała pacjenta i wszystko skończyło się dobrze...
a ja zrobilam kilka uroczych zdjęć...w kropki oczywiście.




Od dawna nie jem już truskawek.
way-to-edinburgh 2007-01-17 16:01:55
skomentuj (5)