|
Prestonfield RoadDokładnie rok temu o tej porze siedziałam w taksówce która wiozła mnie na lotnisko. W torebce czekał bilet powrotny do kraju.Krótki lot.Nie pamiętam nic poza tym że na Okęciu było tłoczno i zdecydowanie za głośno. Nie pamiętam podróży pociągiem ani nocy kiedy znowu spałam w moim starym pokoju. Przez pierwsze tygodnie dużo płakałam i nie odbierałam telefonów od znajomych.Potem zaczęłam żyć, bo nie było innego wyjścia. To miejsce dostałam od jedynej osoby której opowiedziałam o 16 miesiącach spędzonych w najdziwniejszym mieście Szkocji. Powiedziała że opowiadanie obcym ludziom o swoim życiu oczyszcza- rada dyplomowanego psychologa. Nie wiem, jestem introwertyczką może to jakiś sposób. Jakikolwiek w tej sytuacji... Dom był stary i zaniedbany. Często psuło się ogrzewanie a instalacja elektryczna była zagadką dla kolejnych fachowców. Kusił niewygórowaną ceną i dużym zarośniętym ogrodem przypominającym scenerię z bajki dla dzieci. Kiedyś bawiłam się tam z 3letną Viki w szukanie skrzatów pod krzewami róż które już od lat nie zakwitły. Kiedy przymykam oczy dokładnie pamiętam każdy pokój. Miejsce codziennych przedmiotów i słyszę skrzypienie krzywych schodów z których spadałam średnio raz w miesiącu. Czuję zapach ziół w kuchni... Obok mnie leży długi list pisany doskonale znanym charakterem który przyszedł kilka dni temu i obrazek od Mojej Małej. Paląc wszystkie mosty zapomniałam o jednym który teraz burzy całą idealnie poukładaną rzeczywistość. Ale przecież za wszystkie błędy trzeba w końcu zapłacić. way-to-edinburgh 2007-01-09 17:37:12 skomentuj (2) |
||||
|