|
Kolejny krokFakt, że od roku cierpię na bezsenność i właściwie nie sypiam jest dowodem na to że można żyć bez rzeczy które z początku wydawały nam się bezwzględnie potrzebne. - Pożegnaliście się? - Właściwie to nie. - Przyjedzie pożegnać się na lotnisko? - Nie do końca. - Tylko mi nie mów że On też zwariował. - Był tak normalny jak każdego innego dnia - Czuję zbliżające się kłopoty.Jak szczury sztorm. - Jesteś moim ukochanym szczurem. - Tylko mi nie mów że... - Marta, zostaję. - Miałaś mi tego nie mówić. - Jestem szczęśliwa. - Jesteś popieprzona. - To z radości. - Co ze studiami? Pracą? Co powiesz mamie? - Skłamię. - Świetnie... -Mama? -Córka wracaj szybko bo strasznie się stęskniłam. -Mamo... -No nie da się ukryć że Ojcem nie jestem -Mamo, bo ja... -No co? Dostałaś pracę i chcesz zostać na jakiś czas? Mam nadzieję że pomyślałaś o urlopie dziekańskim i nie rezygnujesz ze studiów? Ta kobieta nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Sprawa była rozwiązana. -No właśnie dostałam. Oczywiście że nie. -Ucałuj ode mnie Martunie. -Pewnie. -Ale na święta nie zostawisz starej matki samej? -Mamo, nie jesteś stara i nie wyobrażam sobie świąt bez ciebie. ... W ciągu tygodnia wszystkie sprawy były uporządkowane. Tak jakby jakaś niewidzialna ręka usuwała z mojej drogi wszelkie możliwe przeszkody. Urzędy działały nadzwyczaj sprawnie, rozmowa kwalifikacyjna już za 4 razem okazała się strzałem w dziesiątkę i mogłam robić dokładnie to samo co zostawiłam tu w Polsce. Co w rezultacie zmniejszyło moje wyrzuty sumienia związane z Mamą bo powiedziałam prawdę tylko wcześniej niż ona zaistniała. Pojawienie się Kevina w moim życiu przemilczałam tylko dlatego że ciągle wydawał mi się iluzją. Nierealnym tworem mojej wyobraźni który tylko pozornie zmaterializował się pod wpływem silnego zaangażowania mojego umysłu. I rozpłynie się z nadejściem któregoś świtu. Codziennie dowiadywałam się o nim nowych rzeczy.Interesował mnie każdy najdrobniejszy szczegół z nim związany. Nie słodził kawy, kiedy projektował obgryzał końce ołówków, cienkopisów , linijek i nie potrafił wiązać krawatów. Na początku zdziwiłam się kiedy wpadł w biegu do biura od progu machając czymś w paski. -W pralni rozwiązali mi krawaty. Za pół godziny zebranie. Ratunku. -Czy ty naprawdę zamierzasz do tej koszuli założyć ten krawat? -Nie wiem. Mam jeszcze takie na wszelki wypadek. Otworzył torbę w której "na wszelki wypadek" przywiózł kilkanaście innych, też nie zawiązanych krawatów. -Dobrze wiedzieć że jest ktoś kto zawsze pomoże zawiązać krawat. -Dobrze mieć kogoś kto nie umie wiązać krawatów. Październik w Edynburgu był dziwny. Słoneczne dni przeplatane rzęsiście deszczowymi. Pierwsze dni przedszkola Viki przeżyliśmy jak horror. -Pani Córka ugryzła Mikea w rękę! Córka... -Bo ją dusił. -On się z nią bawił. -Obawiam się że to nie jest jej ulubiona forma zabawy co okazała w sposób taki jak umiała i myślę że jeśli zostanie to uszanowane to podobne zajścia nie będą miały miejsca? -Jestem złośnicą? -Nie, jestem z ciebie dumny, ale następnym razem kop o tutaj...wtedy na pewno już nie będzie cię zaczepiał i nie będzie śladu... Mała z zapamiętanie ćwiczyła "kop o tutaj" na wymyślonym przeciwniku. -Czy ty powinieneś ją uczyć takich rzeczy? - Tak. Ta wiedza przyda się jej na resztę życia. Wiesz faceci to jednak w większości straszne świnie. No oczywiście ja jestem wyjątkiem. -No oczywiście. Czyli mogę sobie darować ćwiczenie razem z Viki? -No nie wiem, jak już mówiłem są jeszcze inni, ale nawet jeśli ich nie kopniesz to ja i tak skręcę im karki - hmm więc właściwie jesteś zwolniona z treningów. A tak na marginesie. Nie uważasz że najwyższa pora zabrać swoje rzeczy od Marty. -Wiem, wiem- weekend rozejrzę się za jakimś mieszkaniem. -A może u nas? - Bałaganię, kiepsko gotuję i mam aurę która sprawia że sama moja obecność psuje sprzęty RTV i AGD. -Ale wiążesz krawaty i parzysz paskudną kawę. Mi pasuje. -I w dodatku po takim krótkim czasem chcesz z nim zamieszkać? Wariatka. -Jeśli będzie źle poszukam czegoś osobno -Pomogę ci się spakować. -Wiedziałam że zawsze jesteś po mojej stronie. -Jesteś teraz na intelektualnym poziomie GUPIKA ale niech tam, jesteś też dorosła. Tylko pamiętaj. ZAWSZE możesz tu wrócić a w zamrażarce będą czekać miętowe z czekoladą. -Wiem. Dziękuję. I tak zaczęłam nowe życie. way-to-edinburgh 2007-01-15 16:07:43 skomentuj (9) |
||||
|